sobota, 29 października 2016

Rozdział 20

W tym samym czasie w domu:
- Dominika, poczekaj- krzyknoł Damian. Dziewczyna nie zwróciła na to uwagi poprostu wybiegła z domu płaczoc.
- Jak to się państwo wyprowadzają i gdzie i na jak długo?
- Przeprowadzamy się do Warszawy, żeby mogła wrócić do tańca. Wiemy jak to było dla niej warzne i to tylko dlatego. Ale ona nie dała nam dokończyć.- powiedziała mama Dominki.
- W takim razie dzwonie do reszty żeby pomogli nam jej szukać. - powiedział chłopak.
- Dobrze. - oznajmił ojciec Dominki.

W tym samym czasie w inej cześci miasta.

Biegłam przed siebie aż na kogoś wpadłam.
- Przepraszam.- powiedziałam łamiącym się głosem. Chciałam ruszyć dalej ale ten ktoś nie pozwolił i dopiero wtedy zobaczyłam że to jest Michał.
- Teraz to mi nigdzie nie uciekniesz i ten fagas cię nie znajdzie. - powiedział wciekły i było od  niego alkohol.
- Puść mnie. - zaczełam krzyczeć.
- Puść ją. - usłyszałam głos z odali. Jak postać się przybliżyła to Michał uciekł a ja byłam zdziwiona kto mnie uratował.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz