Po
obgadaniu wszystkich spraw które zajęły z 5 minut udałam się do
szatni koło której stali Olek i Nikodem a po chwili wyszły
dziewczyny. Pożegnałam sie z nimi i poszłam się przebrać, kiedy
wychodziłam z pomieszczenia wpadłam na Damiana.
-Przepraszam
ale się spisze.
-Ej
Dominika dobrze mówię.
-Tak
dobrze ale na serio przepraszam ale za chwile mam autobus.
-Podwiozę
cię.
-Nie
trzeba, pojadę autobusem.
-Nie
będziesz jeździć autobusem.
-Naprawdę
pojadę autobusem przecież nie będziesz jechać prawie 30km żeby
mnie odwieź.- kiedy wyszłam z hali a za mną Damian zobaczyłam że
mój autobus właśnie odjechał- Cholera.- powiedziałam pod nosem.
-Może
jednak cię odwiozę.
-Nie
trzeba za dwie godziny mam kolejny autobus.
-Oszalałaś
nie będziesz czekać dwóch godzin na autobus.
-Spokojnie
przejdę się po sklepach i ten czas szybko zleci.
-Nie
jedziesz autobusem.- po tych słowach złapał mnie za rękę i
pociągną w stronę samochodu.-Jedziesz ze mną i koniec kropka.
Już
więcej się nie sprzeciwiałam, wsiadłam do samochodu bo co by
zrobił jak bym nie wsiadłam nie wiem mógł by wziął mnie siłą
zanieś. Jechaliśmy jakieś 15 minut w ciszy, aż w końcu Damian
się pierwszy odezwał.
-Przepraszam
cię za to że cię nazwałem tą nową.
-Nic
się nie stało już się do tego przyzwyczaiłam się, jeśli ma się
na koncie tyle przeprowadzek co ja to idzie się do tego
przyzwyczaić.
-To
ile razy się przeprowadzałaś?
-Szczerze
już nawet nie pamiętam moi rodzice co chwila się przeprowadzają
ze względu na prace.
-Szczerze
ci współczuje.
-Przyzwyczaiłam
się z to tego dziś tu a jutro w Nowym Jorku.
Po
krótkiej rozmowie znowu zapadła cisza. Nie poprzeszkadzała mi ta
cisza wręcz przeciwnie. Nagle drzewa i budynki za oknem wydawały
się bardzo ciekawe. Po 20 minutach dotarliśmy na miejscu,osoba
którą tam zobaczyłam aż zepsuł mi nastrój, Damian najwyraźniej
to zauważył.
-Coś
się stało?- zapytał z troską w głosie.
-Nie
to znaczy tak, nie ważne i tak nie zrozumiesz.-miałam już wysiąść
z auta kiedy chłopak mnie złapał za rękę.
-Powiedz
może cię zrozumie.
-Ok,
widzisz tego chłopaka to jest kuzyn mojej sąsiadki ubzdurał sobie
że my będziemy razem i mnie to trochę irytuje.
-Szczerze
współczuje, ale mam propozycje.
-Jaka?
-Pojedzmy
gdzieś ja obejrzę twoja miejscowość a ty będziesz mię chwile
spokoju.
-A
wiesz co to dobry pomysł. Poczekaj chwile ja pójdę się trochę
ogarnąć i zaraz wracam.
-Spoko
czekam.
-Będę
za 10 minut.
Pamiętam
że wyszłam z samochodu i udałam się do domu, nie zwracałam uwagi
na teksty Michała poszłam się szybko przebrać, uczesać i trochę
wymalować. Pamiętam że ubrałam pudrową sukienkę z koronkowymi
plecami i rękawami do tego warkocz na bok i lekki makijaż.
Dokładnie po 10 minutach wyszłam z domu oczywiście wcześniej
oznajmiłam rodzicom że jadę z kolegą i nie wiem kiedy wrócę,
oni ino powiedzieli żebym nie wracała za późno. Po drodze złapał
mnie za rękę Michał.
-Gdzie
moja księżniczka się wybiera w takim stroju.- powiedział z tym
swoim durnowatym uśmieszkiem na twarzy.
-Po
pierwsze puść mnie, po drugie nie jestem żadną twoją księżniczką
a po trzecie to nie twój interes.-powiedziałam z podniesionym
głosem ale Michał i tak nie dawał za wygraną, Damian musiał to
zauważyć bo natychmiast pojawił się obok mnie obejmują mnie w
pasie. Mina Michała w tym czasie była bezecna.
-Domi
słońce coś stało?- spytał z troską w głosie.
-Nic,
tylko mu tłumacze żeby mnie zostawił.
-Ok,
jak to czy możemy jechać.
-Tak.
Poszliśmy
w stronę samochodu, mina Michała dalej był bezcen ale też było
widać że jest zdenerwowany. Damian jako dżentelmen otworzył mi
drzwi, ja zauważyłam że Michał dalej się na nas się patrzy więc
postanowiłam dać Damianowi buziaka w policzek. Wsiadaliśmy do
samochodu i pojechaliśmy na lody włoskie.
-Dziękuję
ci za to co zrobiłeś.
-Nie
masz za co, ale ten Michał to jakiś idiota jest.
-Mi
to mówisz.
-Mam
pytanko.
-Jakie?
-Mówił
ci ktoś że ładnie dziś wyglądasz?
-Ymmm
niech pomyśle dziś nie.
-No
wiec jestem pierwszy. Pięknie dziś wyglądasz.
-Dziękuje.
Droga
na lody szybko nam minęła ponieważ Damian co chwila opowiadał
jakieś kawały i w ten sam sposób mnie rozśmieszał. Kupiliśmy
największe lody jakie były o smoku śmietankowo-truskawkowym(moje
ulubione). Usiadaliśmy na ławce zajadając lody i się śmiejąc.
Po chwili Damian oznajmił mi że jestem brudna, chwycił mój
policzek wycierają kącik moich ust. Nasze wzroki spotkały się
dopiero wtedy zauważyłam że ma błękitne oczy. Nasze twarze
zaczęły się do siebie zbliżać. Kiedy nasze usta dzielił kilka
centromerów, odwróciłam głowę przepraszając oraz poprosiłam go
aby odwiózł mnie do domu, ponieważ zaczęło się robić późno.
Po jakiś10 minutach jazdy w wliczeniu dojechaliśmy na miejsce,
pożegnałam się i udałam się do domu. Porozmawiałam jeszcze
chwile z rodzicami po czym poszłam do pokoju. Usiadłam na łózko
wzięłam laptopa i zalogowałam się na Facebooku. Kilka
powiadomień, 3 nowe wiadomości oraz 5 zaproszenia do znajomych.
Najpierw sprawdziłam powiadomienia nic nowego kilka zaczepek,
irfomacje o urodzinach. Następnie sprawdziłam zaproszenia, nie
zdziwiłam się kiedy zobaczyłam imiona: Ola, Nikola, Olek, Nikodem
i Damian oczywiście wszystkie zaakceptowałam. Na samym końcu
sprawdziłam wiadomości. Pierwsza była od Olka a brzmiała ona tak:
"Jesteś
super dziewczyną i mam nadzieje że super będzie się nam pracowało
:-) ." bez namysłu odpisałam "Ja też mam taką nadzieje.
;-)". Druga wiadomość była od Michała o treści:
"
Co to miało być dziś pod twoim domem? Co to jest za koleś?"
nic nie odpisałam. Trzecia wiadomość była od Damiana:
"Przepraszam
cię za dziś, nie chce obyś myślała ż e jestem taki sam jak ten
Michał.". Zobaczyłam że jest aktywny od razu mu odpisałam:
"Nic
się nie stało. To nie twoja wina.". Nic nie odpisał.
Wylogowałam się i poszłam wziąć prysznic. O 22 poszłam się
położyć.