poniedziałek, 18 lipca 2016

Rozdział 10

Koło godziny 3 w nocy dziewczyny zaczęły mnie budzić. Na początku nie wiedziałam co się dzieje. Dziewczyny wyjaśniły mi że idziemy zrobić chłopakom psikusa, od razu się zgodziłam. Postanowiliśmy że weżniemy bitą śmietanę i wysmarujemy im twarze. Każda wzięłam butelkę i poszłyśmy do pokoju panów. Jak ino weszliśmy do pokoju od razu nas przeraził ten widok wszystkie ciuchy leżały dosłownie wszędzie. Poszłyśmy do chłopaków ja do Damiana i narysowałam mu wąsy i brodę. Po skończonej akcji poszły my do pokoju dalej spać. Około godziny 8 usłyszałyśmy przeraźliwy krzyk(jak można się domyśleć dobiegał z sypiali chłopaków). Po 20 minutach źli chłopaki, a my nie mogły się powstrzymać od śmiechu.
-Bardzo śmieszne.- powiedział wciekły Damian.
-Taaak-mówiłam śmiejąc się- Damian wybacz ale masz coś na twarzy a Olek i Nikodem w też.-dalej śmiałyśmy się.
-Tak, ciekawe jak wy będziecie się teraz śmiać.-powiedział Damian patrząc na butelki bitej śmietany które zostawiłyśmy w pokoju.
-O nie nawet się nie ważcie.-powiedziałam biegnąc po pojemniki ale niestety Damian był szybszy. Wziął wszystkie trzy i wrzucił po jednym Olkowi i Nikodemowi. Zaczęły my krzyczeć i uciekać ale znowu się okazało że są od nas szybsi. Damian wziął mnie złapał i zaczął mnie smarować. Aż pewnego momentu kiedy nasze wzroki się spotkały, nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać. Dzieliło nas kilka centymetrów, kiedy wyrwałam Damianowi butelkę i teraz to on był cały w bitej śmietanie. Po długiej walce postanowiliśmy wziąć prysznic, ponieważ wszyscy cali byliśmy brudni. Kiedy wychodziliśmy z pokoju nasi kochani panowie powiedzieli że oni się jeszcze zemszczą. Po półgodzinnym prysznicu, poszłam się położyć nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Około godziny 19 do pokoju mojego pokoju przyszedł Damian i mnie obudził.
-Domi wstawaj.- powiedział łagodnym głosem.
-Jeszcze pięć minutek. Proszę.
-O nie wstajesz w tej chwili bo za godzinę występujemy na koncercie "Lato ZET i dwójki".
-Co?!
-Coś nie tak?
-Ja nie zdążę się przygotować.
-Na pewno zdążysz.
Nie zwracałam uwagi co Damian jeszcze mówi tylko wybiegłam się szykować. Do wyjścia na scenę zostało nam dziesięć minut ubrana byłam w białą rozkloszowaną sukienku z wycięciem na plecach w kształcie serca, włosy miałam rozpuszczone lekko falowane. Kiedy mieliśmy wychodzić na scene popatrzyłam ile jest widów( prawie 20 tysięcy )jeszcze te kamery.
-Damian ja nie dam rady wyjść za dużo jest ludzi.
-Spokojnie dasz rade, pamiętaj ja jestem koło ciebie.
-Tam jest prawie 20 tysięcy widzów i jeszcze te setki tysięcy przed telewizorami. Damian ja nie dam rady.-miałam iść do garderoby kiedy Damian złapał mnie za rękę.
-Wyobraź sobie że jesteśmy na próbie.- w tym samym czasie usłyszeliśmy głos prowadzącego który nas zapowiedział.- Teraz nie ma obrotu.- pociągnął mnie za rękę i wyszliśmy na scenę wszystko wyszło nam idealnie. Po udanym koncercie poszliśmy do autobusu. Oczywiście nie odbyło się bez rozdania autografów. Kiedy wyszłam już umyta z łazienki wszyscy już spali(co się dziwić była prawie 23). Poszłam do pokoju po laptopa i usiadłam na kanapie. Kiedy miałam już wyłączać do laptopa przyszedł Damian i usiadł koło mnie z poważną miną.
-Dominika możemy porozmawiać?- powiedział dość poważnie.
-Tak, a coś się stało?
-Nie, ale mam ci coś ważnego do powiedzenia.
-Więc słucham.
-Ok, nie wiem za bardzo jak zacząć.
-Najlepiej od początku.
-Dobra więc pamiętasz ren dzień jak pojechaliśmy na lody włoskie?
-Tak pamiętam, to wtedy też mnie uratowałaś od Michała.
-No więc wtedy kiedy się ubrudziłaś i popatrzyłem w twoje zielone oczy poczułem dziwne uczucie nawet nie da się tego opisać słowami. Z dnia na dzień coraz bardziej się upewniałem co tego uczucia.
-Nie za bardzo rozumiem.
-Co tu rozumieć, po prostu się w tobie zakochałem, a dziś przed koncertem kiedy cię trzymałem za rękę i patrzyłem w twoje piękne zielone oczy poczułem tak zwane "motyle w brzuchu" . Wiem że to jest dziwne ale czy zostaniesz moją dziewczyną?
-Zaskoczyłeś mnie, ale ja też coś do ciebie poczułam w tym samym czasie co ty, wtedy byłam pewna że ktoś taki jak ty nie będzie chciał ze mną chodzić.
-Skąd taka myśl, a co z odpowiedzią na moje prytanie.
-Zgoda, zostanę twoją dziewczyną.
-Na prawdę, tak się ciesze.- po tych słowach stał szczęśliwy jak dziecko i zaczął mnie kręcić jak małym dziecko.
-Postaw mnie wariacie.
-Już ale się ciesze że jesteś moją dziewczyną.
-Dobra, dobra ale idź spać bo mi tutaj uśniesz.
-Ok już ide, a czy dostane całusa na dobranoc.- pamiętam jaką minę zrobił oczy niczym ten kot ze Shreka.
-Jak dziecko.- po tych słowach pocałowałam go.
-Dobranoc kochanie.-powiedział Damian.

-Dobranoc.- każdy z nas poszło do swojego pokoju spać. Nawet nie pamiętam kiedy usnęłam tyle emocji na jeden dzień do dla mnie za dużo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz