środa, 13 lipca 2016

Rozdział 5

Następne dni mijały mi bardzo szybko próby,dom,dom,próby nawet już nie miałam chwil na odpoczynek. W końcu naszedł dzień mojego pierwszego koncertu. Godzinę przed koncertem zaczęli nas molowaci,ubierać.
Pamiętam że miałam włosy spięte w lekkiego warkocza na bok, makijaż nie za mocny nie za lekki oraz piękną miętową asymetryczną sukienkę. Nim wyjściem na scenę zaczęłam się strasznie stresować Damian chyba to zauważył bo natychmiast chwycił mnie za rękę i powiedział żebym się nie stresowałam bo wszystka będzie idealnie i się do mnie uśmiechną. Prowadzący zapowiedział nasz występ, wychodzą na scenę trzymając dłoń Damiana poczułam dziwne uczucie, które nie da się opisać słowami. Kiedy weszliśmy na scenę, oślepiły mnie wszystkie światła, choć budynek nie należał do największych to ludzi i tak było dużo. Poleciała muzyka zaczęliśmy tańczyć według układu i wtedy zapomniałam o stresie który mi towarzyszył. Po zakończonym występie kilka osób przyszło po autografy. Uczucie które wtedy mi towarzyszyło jak podpisywałam swoje zdjęcia, teraz nie da się opisać słowami. Po rozdaniu autografów Damian zaoferował podwózkę oczywiście się zgodziłam, ponieważ byłam tak zmęczona. Do domu dotarłam o północy wszyscy już spali postanowiłam ich nie budzić. Poszłam wziąć szybki prysznic i położyć się spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz