Następne
dni mijały mi bardzo szybko próby,dom,dom,próby nawet już nie
miałam chwil na odpoczynek. W końcu naszedł dzień mojego
pierwszego koncertu. Godzinę przed koncertem zaczęli nas
molowaci,ubierać.
Pamiętam
że miałam włosy spięte w lekkiego warkocza na bok, makijaż nie
za mocny nie za lekki oraz piękną miętową asymetryczną sukienkę.
Nim wyjściem na scenę zaczęłam się strasznie stresować Damian
chyba to zauważył bo natychmiast chwycił mnie za rękę i
powiedział żebym się nie stresowałam bo wszystka będzie idealnie
i się do mnie uśmiechną. Prowadzący zapowiedział nasz występ,
wychodzą na scenę trzymając dłoń Damiana poczułam dziwne
uczucie, które nie da się opisać słowami. Kiedy weszliśmy na
scenę, oślepiły mnie wszystkie światła, choć budynek nie
należał do największych to ludzi i tak było dużo. Poleciała
muzyka zaczęliśmy tańczyć według układu i wtedy zapomniałam o
stresie który mi towarzyszył. Po zakończonym występie kilka osób
przyszło po autografy. Uczucie które wtedy mi towarzyszyło jak
podpisywałam swoje zdjęcia, teraz nie da się opisać słowami. Po
rozdaniu autografów Damian zaoferował podwózkę oczywiście się
zgodziłam, ponieważ byłam tak zmęczona. Do domu dotarłam o
północy wszyscy już spali postanowiłam ich nie budzić. Poszłam
wziąć szybki prysznic i położyć się spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz