poniedziałek, 11 lipca 2016

Rozdział 3

Po obgadaniu wszystkich spraw które zajęły z 5 minut udałam się do szatni koło której stali Olek i Nikodem a po chwili wyszły dziewczyny. Pożegnałam sie z nimi i poszłam się przebrać, kiedy wychodziłam z pomieszczenia wpadłam na Damiana.
-Przepraszam ale się spisze.
-Ej Dominika dobrze mówię.
-Tak dobrze ale na serio przepraszam ale za chwile mam autobus.
-Podwiozę cię.
-Nie trzeba, pojadę autobusem.
-Nie będziesz jeździć autobusem.
-Naprawdę pojadę autobusem przecież nie będziesz jechać prawie 30km żeby mnie odwieź.- kiedy wyszłam z hali a za mną Damian zobaczyłam że mój autobus właśnie odjechał- Cholera.- powiedziałam pod nosem.
-Może jednak cię odwiozę.
-Nie trzeba za dwie godziny mam kolejny autobus.
-Oszalałaś nie będziesz czekać dwóch godzin na autobus.
-Spokojnie przejdę się po sklepach i ten czas szybko zleci.
-Nie jedziesz autobusem.- po tych słowach złapał mnie za rękę i pociągną w stronę samochodu.-Jedziesz ze mną i koniec kropka.
Już więcej się nie sprzeciwiałam, wsiadłam do samochodu bo co by zrobił jak bym nie wsiadłam nie wiem mógł by wziął mnie siłą zanieś. Jechaliśmy jakieś 15 minut w ciszy, aż w końcu Damian się pierwszy odezwał.
-Przepraszam cię za to że cię nazwałem tą nową.
-Nic się nie stało już się do tego przyzwyczaiłam się, jeśli ma się na koncie tyle przeprowadzek co ja to idzie się do tego przyzwyczaić.
-To ile razy się przeprowadzałaś?
-Szczerze już nawet nie pamiętam moi rodzice co chwila się przeprowadzają ze względu na prace.
-Szczerze ci współczuje.
-Przyzwyczaiłam się z to tego dziś tu a jutro w Nowym Jorku.
Po krótkiej rozmowie znowu zapadła cisza. Nie poprzeszkadzała mi ta cisza wręcz przeciwnie. Nagle drzewa i budynki za oknem wydawały się bardzo ciekawe. Po 20 minutach dotarliśmy na miejscu,osoba którą tam zobaczyłam aż zepsuł mi nastrój, Damian najwyraźniej to zauważył.
-Coś się stało?- zapytał z troską w głosie.
-Nie to znaczy tak, nie ważne i tak nie zrozumiesz.-miałam już wysiąść z auta kiedy chłopak mnie złapał za rękę.
-Powiedz może cię zrozumie.
-Ok, widzisz tego chłopaka to jest kuzyn mojej sąsiadki ubzdurał sobie że my będziemy razem i mnie to trochę irytuje.
-Szczerze współczuje, ale mam propozycje.
-Jaka?
-Pojedzmy gdzieś ja obejrzę twoja miejscowość a ty będziesz mię chwile spokoju.
-A wiesz co to dobry pomysł. Poczekaj chwile ja pójdę się trochę ogarnąć i zaraz wracam.
-Spoko czekam.
-Będę za 10 minut.
Pamiętam że wyszłam z samochodu i udałam się do domu, nie zwracałam uwagi na teksty Michała poszłam się szybko przebrać, uczesać i trochę wymalować. Pamiętam że ubrałam pudrową sukienkę z koronkowymi plecami i rękawami do tego warkocz na bok i lekki makijaż. Dokładnie po 10 minutach wyszłam z domu oczywiście wcześniej oznajmiłam rodzicom że jadę z kolegą i nie wiem kiedy wrócę, oni ino powiedzieli żebym nie wracała za późno. Po drodze złapał mnie za rękę Michał.
-Gdzie moja księżniczka się wybiera w takim stroju.- powiedział z tym swoim durnowatym uśmieszkiem na twarzy.
-Po pierwsze puść mnie, po drugie nie jestem żadną twoją księżniczką a po trzecie to nie twój interes.-powiedziałam z podniesionym głosem ale Michał i tak nie dawał za wygraną, Damian musiał to zauważyć bo natychmiast pojawił się obok mnie obejmują mnie w pasie. Mina Michała w tym czasie była bezecna.
-Domi słońce coś stało?- spytał z troską w głosie.
-Nic, tylko mu tłumacze żeby mnie zostawił.
-Ok, jak to czy możemy jechać.
-Tak.
Poszliśmy w stronę samochodu, mina Michała dalej był bezcen ale też było widać że jest zdenerwowany. Damian jako dżentelmen otworzył mi drzwi, ja zauważyłam że Michał dalej się na nas się patrzy więc postanowiłam dać Damianowi buziaka w policzek. Wsiadaliśmy do samochodu i pojechaliśmy na lody włoskie.
-Dziękuję ci za to co zrobiłeś.
-Nie masz za co, ale ten Michał to jakiś idiota jest.
-Mi to mówisz.
-Mam pytanko.
-Jakie?
-Mówił ci ktoś że ładnie dziś wyglądasz?
-Ymmm niech pomyśle dziś nie.
-No wiec jestem pierwszy. Pięknie dziś wyglądasz.
-Dziękuje.
Droga na lody szybko nam minęła ponieważ Damian co chwila opowiadał jakieś kawały i w ten sam sposób mnie rozśmieszał. Kupiliśmy największe lody jakie były o smoku śmietankowo-truskawkowym(moje ulubione). Usiadaliśmy na ławce zajadając lody i się śmiejąc. Po chwili Damian oznajmił mi że jestem brudna, chwycił mój policzek wycierają kącik moich ust. Nasze wzroki spotkały się dopiero wtedy zauważyłam że ma błękitne oczy. Nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać. Kiedy nasze usta dzielił kilka centromerów, odwróciłam głowę przepraszając oraz poprosiłam go aby odwiózł mnie do domu, ponieważ zaczęło się robić późno. Po jakiś10 minutach jazdy w wliczeniu dojechaliśmy na miejsce, pożegnałam się i udałam się do domu. Porozmawiałam jeszcze chwile z rodzicami po czym poszłam do pokoju. Usiadłam na łózko wzięłam laptopa i zalogowałam się na Facebooku. Kilka powiadomień, 3 nowe wiadomości oraz 5 zaproszenia do znajomych. Najpierw sprawdziłam powiadomienia nic nowego kilka zaczepek, irfomacje o urodzinach. Następnie sprawdziłam zaproszenia, nie zdziwiłam się kiedy zobaczyłam imiona: Ola, Nikola, Olek, Nikodem i Damian oczywiście wszystkie zaakceptowałam. Na samym końcu sprawdziłam wiadomości. Pierwsza była od Olka a brzmiała ona tak:
"Jesteś super dziewczyną i mam nadzieje że super będzie się nam pracowało :-) ." bez namysłu odpisałam "Ja też mam taką nadzieje. ;-)". Druga wiadomość była od Michała o treści:
" Co to miało być dziś pod twoim domem? Co to jest za koleś?" nic nie odpisałam. Trzecia wiadomość była od Damiana:
"Przepraszam cię za dziś, nie chce obyś myślała ż e jestem taki sam jak ten Michał.". Zobaczyłam że jest aktywny od razu mu odpisałam:

"Nic się nie stało. To nie twoja wina.". Nic nie odpisał. Wylogowałam się i poszłam wziąć prysznic. O 22 poszłam się położyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz